Odnaleźć świątynię w Jezusie - Krzysztof Ośko OP

Przyjrzyjmy się dzisiaj tajemnicy odnalezienia Jezusa w świątyni. Myślę, że w jej zrozumieniu może nam pomóc spojrzenie na nią z trochę innej strony. Chciałbym zaproponować rozważenie biblijnego wydarzenia nie jako odnalezienie Jezusa w świątyni, ale jako odnalezienie świątyni w Jezusie.

Świątynia była dla Żydów miejscem obecności Boga. W świątyni mogli Go spotkać, modlić się do Niego, składać Mu ofiary. Każdy Żyd zobowiązany był raz do roku udać się do Jerozolimy, aby w świątyni obchodzić Paschę – wspomnienie wyjścia z Egiptu, wydarzenia, w którym Bóg swoją mocą ocalił Naród Wybrany. Tak też postępowali Józef i Maryja, którzy wraz z dwunastoletnim Jezusem udali się do miasta świętego. I w tym momencie dzieje się coś niezwykłego: Jezus nie wraca wraz z pielgrzymami do domu, lecz zostaje w świątyni, w domu Bożym. Co więcej, zapytany przez Maryję, dlaczego to uczynił, odpowiada, że powinien przebywać w tym, co należy do Ojca. Co to oznacza dla nas? Otóż, jest to dla nas wskazanie, żebyśmy w Jezusie odkryli świątynię, żebyśmy w tym człowieku odkryli Bożą obecność. Odnalezienie świątyni w Jezusie oznacza, że ten kto widzi Jezusa, widzi także i Ojca – tego samego Ojca, który niegdyś uratował Izraela od zagłady z ręki Egipcjan, a dziś chce ocalić nas od zła i śmierci.

Ta prawda obecna była wyraźnie w nauczaniu bł. Jana Pawła II. Świadczy o tym już sam tytuł jego pierwszej encykliki, w której zawarł program, plan swojej papieskiej posługi. Encyklika ta nosi tytuł Redemptor hominis – Odkupiciel człowieka. Jezus jest Odkupicielem człowieka, gdyż w Nim jest miłość Boża, która jest silniejsza od zła i słabości, które są w nas. Na pierwszych stronach swojego listu do całego Kościoła Jan Paweł II, zastanawiając się nad pytaniem, jak Kościół, jak każdy wierny, ma postępować odpowiada: „jedna narzuca się odpowiedź zasadnicza i podstawowa. Jeden zwrot ducha, jeden kierunek umysłu, woli i serca: do Chrystusa Odkupiciela człowieka, do Chrystusa Odkupiciela świata. Ku Niemu kierujemy nasze spojrzenie, powtarzając wyznanie św. Piotra: «Panie, do kogóż pójdziemy. Ty masz słowa życia wiecznego»”[fn]Redemptor Hominis, nr 7.[/fn]. Tylko Chrystus ma słowa życia wiecznego, gdyż tylko w Nim rzeczywiście przychodzi Bóg, aby przebaczyć zło, które wyrządziliśmy innym i uzdrawiać rany, których doznaliśmy.

Te słowa mają ważne znaczenie dla naszej codzienności. Myślę, że niejeden spośród nas martwi się tym, że ktoś z jego krewnych czy przyjaciół przestał chodzić do Kościoła albo nie chce zawrzeć sakramentu małżeństwa z osobą, z którą żyje. Być może próbujemy nawet nakłaniać ich i przekonywać do zmiany postępowania. Często jednak nasze usiłowania pozostają bezskuteczne. Dlaczego? Ponieważ problem tkwi głębiej. Zastanówmy się, czy osoby, o które się martwimy, tak naprawdę wierzą w Chrystusa, czy Jezus jest dla nich kimś żywym. Jeśli nie, starajmy się najpierw doprowadzić ich do spotkania z Jezusem, do tego, aby odkryli w Jezusie świątynię. To będzie podstawą, która umożliwi zmianę ich życia.

Troszcząc się o wiarę innych, przyjrzyjmy się też sobie. Spróbujmy zadać sobie pytanie i szczerze na nie odpowiedzieć: kim jest dla mnie Jezus Chrystus. Nie tak w ogóle, teoretycznie, ale w konkrecie mojego życia. Spróbujmy też teraz modląc się na różańcu wraz z Maryją, która z niepokojem szukała Jezusa, prosić, aby odkryć Jezusa, odkryć w Nim Boga żywego, Boga, który jest potężny i nieskończony, ale też Boga, który kocha każdego z nas i lituje się nad nami.

Category:
Polish